Forum Ewangelizacyjne e-SANCTI.net
O intepretacji Pisma Świetego - Wersja do druku

+- Forum Ewangelizacyjne e-SANCTI.net (http://e-sancti.net/forum)
+-- Dział: Religia w Świecie (/forumdisplay.php?fid=4)
+--- Dział: Nasza wiara (/forumdisplay.php?fid=15)
+--- Wątek: O intepretacji Pisma Świetego (/showthread.php?tid=1376)

Strony: 1 2 3 4 5 6


- Moniczka - 29-08-2006 14:26

piotrek1 napisał(a):...ale teraz (juz dosyc dlugo) gdy moja wiara to cos wiecej niz hmmmm... chodzenie do kosciola i odmawianie paciezy ....

I chwała Panu za to Uśmiech

Cytat:patrze na inne religie chrzescijanskie i stwierdzam ze pod niektorymi wzgledami wydaja mi sie barzdiej sensowne.

Konkretnie pod jakimi względami?

Cytat:jestem troche w kropce ale mysle ze nie tylko ja przez to przechodze i kazdemu zdaza sie nie watpic moze , ale poszukiwac

Bądź pewien, że nie jesteś sam Uśmiech Chyba niewielu jest ludzi na poważnie traktujących swoją wiarę którzy nie przechodziliby czasu wątpienia, szukania itp.

[ Dodano: Wto 29 Sie, 2006 14:29 ]
jswiec napisał(a):[Natomiast protestanci przedstawiają sens zbawienia wyjątkowo precyzyjnie, nie informując jednak katolików, że rozumieją zbawienie w inny sposób.

Bo o tym nie wiedzą! Po prostu nie bardzo wiedzą, czego uczy KK. Przynajmniej tak wynika z mojej obserwacji.


- Adam - 29-08-2006 19:52

Mnie się wydaje, że teza zakazująca prywatnej wykładni Pisma Świętego przedstawia trochę myślenie życzeniowe. Tzn, żeby nie być źle zrozumianym. Nie chodzi o to, żeby ją zanegować, ale z drugiej strony nie można też trzymać jej nazbyt kurczowo, bo w naukach płynących z Biblii jest zawarte tyleż prawd, że ani Kościół a nie poszczególny człowiek nigdy nie odgadnie ich wszystkich. Oczywiście, to że Biblia nei jest do prywatnego wykładu to jest prawda, ale traktowałbym ją raczej w ten sposób, że o nauce tej należy po prostu pamiętać, ale nie trzymać jej zbyt kurczowo. Po prostu - interpretując tekst Biblii nie należy wyprowadzać z niej wniosków heretyckich. Jeśli czytając Biblię nasuwa mi się wniosek heretycki, to należy go odrzucić i przyjąć inną, zgodną z Tradycją wykładnię. Ale tych wniosków może być dużo i wątpliwe nawet, żeby wszystkie znalazły się jakimś urzędowym katalogu poprawnych interpretacji, bo takiego po prostu nie ma.

Przykładem może być np fragment Ewangelii o cudzie w Kanie. Mnie się nasuwają takie wnioski :
- że Pan Jezus dokonując cudu podczas wesela pokazał, że nie ma nic przeciwko zupełnie docześnie rozumianej radości, skoro dokonał cudu i to pierwszego podczas zabawy i do tego cóż to był za cud.... przemiana wody w wino :diabelek: Dla niektórych zgroza.
- że Pan Jezus chciał w ten sposób podkreślić godność małżeństwa. Dobry w polemice z katarami i innymi manichejczykami, gdyby się znowu pojawili.
- Że Maryja jest pośredniczką między Jezusem a ludźmi, bo ona przecież prowadziła negocjacje.
-że prawdziwe szczeście daje nan dopiero Jezus, bo Jego wino było lepsze od tego, które weselnicy dostali wcześniej.
-że prawdziwa szczęśliwość czeka nas dopiero w życiu wiecznym dzięki Jezusowi, co wnioskuję z faktu, że pierwsze wino było kiepskie a dopiero to drugie uczynione przez Jezusa na prawdę dobre.

Wszystkie powyższe propozycje mają zupełnie inne zakresy odniesienia, dotyczą innych spraw, więc nie są między sobą sprzeczne, chociaż różne. I wszystkie mieszczą się w katolickiej ortodoksji.

Heretyckie zaś mogłyby być interpretacje np, że skoro Jezus był na weselu to czynem potępił celibat, że skoro pito w jego obecności ( i przy Jego pomocy ) alkohol, to znaczy, że nie wolno wyprawiać wesel bez alkoholu... Mniej więcej takie mogłyby być propozycje interpretacji nie mieszczących się w ortodoksji.
I nieważne, że nie wyszystkie te interpretacje ( a może nawet żadne ) nie mają urzędowej sankcji papieża. Nawet gdyby papież nadał którejś z nich sankcję, to czy to oznacza, że o pozostałych już nie wolno myśleć ? Chyba nie. Byle oczywiście któryś z tych wniosków nie zaprzeczał innym, uznanym prawdą chrześcijańskim.


Jestem właśnie w trakcieo czytania książki o Jacka Salija OP Tajemnice Biblii i kilka ciekawych uwag na ten temat tam jest. Polecam tę książkę, na prawdę dobra.

jsiwec napisał(a):Cała tragedia katolickiej katechezy w Polsce polega na tym, że uczy jak być tzw. dobrym katolikiem, ale nie tłumaczy po co to wszystko.

Tragedia katechezy w Polsce polega na tym, że brakuje u nas refleksji historyczno-teologicznej. Niewielu jest w Polsce teologów, którzy o historii Kościoła jakiekolwiek pojęcie mają. Na tym polega fenomen wspomnianego o. Salija, że on jak coś tłumaczy to omówi o jak sprawę widzieli Ojcowie Kościoła, jak to widziano w średniowieczu i jak to dotarło do naszych czasów. I co ciekawe - gdy tak podane wyjaśnienia się czyta to wszystko jest nader jasne, że aż podejrzane :wink: . A niestety większość teologów, księży, publicystów rzuci jakiś cytat z Biblii, wspomni coś o Janie Pawle II i już wszyscy powinni być zadowoleni. A nauka religii nie na tym powinna polegać. Katechizm to przydatna księga, wspaniałe kompedium wiary do tego posiadające sanskcję papieską. Ale przecież KKK nie pownien być początkiem i końcem refleksji teologicznej. Jeśli już to początkiem. Między powstaniem Biblii i Katechizmu minęło na prawdę wiele wieków i pomiędzy wydarzyło się na prawdę dużo. I trudno znać teologię, jeśli pomija się to, co działo się pomiędzy.

Pomijam już tu antyklerykalny bełkot ( przyjmowany o zgrozo przez większość katolików za dobrą monetę ), że pomiędzy śmiercią ostatniego Apostoła a Soborem Watykańskim II to w ogóle KK to jednak wielka pomyłka i ciemnota, i dopiero na Vaticanum II nastąpiło jakieś cudowne oświecenie. Takie przekonanie choć nie mające nawet cienia związku z prawdą jest niestety powszechnym przekonaniem zarówno ateistów innowierców jak i niestety 90 % katolików. A szkodliwość tego oświeceniowo-komunistycznego zabobonu przyczynia się w dużej mierze i do tego o czym Jacek pisał.


- Moniczka - 30-08-2006 12:59

Adam napisał(a):Mnie się wydaje, że teza zakazująca prywatnej wykładni Pisma Świętego przedstawia trochę myślenie życzeniowe. Tzn, żeby nie być źle zrozumianym. Nie chodzi o to, żeby ją zanegować, ale z drugiej strony nie można też trzymać jej nazbyt kurczowo, bo w naukach płynących z Biblii jest zawarte tyleż prawd, że ani Kościół a nie poszczególny człowiek nigdy nie odgadnie ich wszystkich.

Dokładnie tak. Ja myślę w ten sposób: Biblię trzeba czytać samemu, i można wyciągać wnioski nawet takie, do których jeszcze nikt przed nami nie doszedł - byle tylko NIE BYŁY SPRZECZNE z nauczaniem Kościoła.


- angua - 30-08-2006 14:17

Jakkolwiek Pismo Święte stało się w pewnym sensie własnością całej ludzkości, to przede wszystkim jest księgą Kościoła. I nie może być czytane poza Kościołem, czy - tym bardziej - wbrew Kościołowi. Nasza interpretacja zawsze musi być skonfrontowana i zgodna z nauką Kościoła.


- Anonymous - 30-08-2006 14:35

To moze trzeba wydac Biblie w wersji z komentarzem, jak np. kodeksy - zeby nikt nie mial watpliwosci o co chodzi i zawsze myslal tak, jak KK. Albo sam komentarz bez Biblii, bo lepiej od razu opierac sie na przemysleniach Kosciola. Bo co to za swoboda wyciagania wnioskow, jezeli musza sie zgadzac z czyims zamyslem?


- Offca - 30-08-2006 14:41

To raczej zbędne kempes, gdyż każda Tysiąclatka ma przypisy i objaśnienia, więc nie widzę problemu. Poza tym powstało już mnóstwo książek o Biblii i jej treści, wystarczy pogrzebać w księgarniach lub bibliotekach.

[ Dodano: Sro 30 Sie, 2006 14:46 ]
I nie chodzi tu o to, by Biblię czytać za każdym razem przy jakimś księdzu lub bibliście, żeby tylko opacznie czegoś nie zrozumieć. Biblię może czytać każdy indywidualnie i odnosić Słowo Boże do własnego życia i sytuacji. Jeśli ktoś zna naukę Kościoła nie ma problemów z interpretowaniem, jeśli ma, są przypisy. Może też spytać kogoś kompetentnego o co chodzi. Nie widzę tutaj żadnego problemu.


- angua - 30-08-2006 14:51

kempes napisał(a):To moze trzeba wydac Biblie w wersji z komentarzem, jak np. kodeksy - zeby nikt nie mial watpliwosci o co chodzi i zawsze myslal tak, jak KK. Albo sam komentarz bez Biblii, bo lepiej od razu opierac sie na przemysleniach Kosciola. Bo co to za swoboda wyciagania wnioskow, jezeli musza sie zgadzac z czyims zamyslem?
No, jeśli bardziej zależy Ci na oryginalności wniosków, niż na ich prawdziwości...


- Anonymous - 30-08-2006 15:19

Jezeli cos nie jest napisane wprost to KAZDY wniosek moze byc prawdziwy. Chyba, ze potrafisz udowodnic, ze nie jest zgodny z zamyslem autora - co moze byc problemem w przypadku Biblii.


- angua - 30-08-2006 15:39

No właśnie - sam zwracasz uwagę na niepewność pojedynczej osoby w jej interpretacji. Egzegeza katolickia opiera się na dwóch twierdzeniach: Pismo Święte jest księgą natchnioną i księgą Kościoła. Tak więc podważając takie zasady interpretacji musiałbyś podważyć to, że Biblia jako księga natchniona została powierzona Kościołowi.


- RySia :) - 30-08-2006 16:42

Ostatnio będąc na rekolekcjach wakacyjnych KSM Uśmiech kleryk na szkole Liturgi powiedział cos co utkwiło mi bardzo w pamięci...że Pismo Sw. to jest lektura o mnie...to jestem ja...i w tejże Księdze znajdę wszystko to co chcę znależć...co mogę się dowiedzieć o sobie Uśmiech I tu twierdzę, że każdy z nas powinien interpretowac tekst biblijny po swojemu...bo w końcu czyta o sobie i ten text jest adekwatny do jego osoby Uśmiech Kazdy wnioskuje sam...pod nathnieniem Ducha Św. Tak samo kiedyś kolega na rekolekcjach jak miałm zamiar otworzyć Pismo Św. i coś poczytac w wolnym czasie powiedział mi coś takiego żebym przed otwarciem tej Księgi pomodliła się do Ducha Św. o dobry owoc mojego czytania Uśmiech iiii jak nigdy pomodliłam się wtedy przed czytaniem...(a tego dnie borykałam się z pewnym problemem) i po lekturze znalazłam odpowiedź...znalazłam rozwiązanie,...i to było niesamowite Uśmiech Była to wtedy Ewangelia wg Św. MAteuszaUśmiech ...apmiętam do dziś Uśmiech
to tyle chyba na ten temat chciałam powiedzieć Oczko Przytulanie


- Offca - 30-08-2006 20:55

Otóż tak jest jak napisałaś, bo to się nazywa rozważaniem Słowa Bożego i odnoszenie go do własnego życia. Co innego, jeśli chodzi o interpretowanie jakichś prawd zawartych w Biblii.

To fakt, w Biblii znajduje się odpowiedź na wszystkie pytania jakie dręczą człowieka, a ponad to da się w niej znaleźć odpowiedź do rozwiązania każdego ludzkiego problemu.


- krzysiek_enoch - 30-08-2006 23:20

Pismo...
angua napisał(a):...nie może być czytane poza Kościołem
Czy mozesz jakos uzasadnic to stwierdzenie cytatem z tejze Biblii?


- angua - 30-08-2006 23:31

Przecież cały czas rozmowa dotyczy tego fragmentu:

To przede wszystkim miejcie na uwadze, że żadne proroctwo Pisma nie jest dla prywatnego wyjaśnienia.

Chyba że zamierzasz przyczepić się do słowa "czytane" - po wyrwaniu fragmentu mojego zdania z kontekstu. Zanim to zrobisz, przypominam, że "czytane" występuje tam w znaczeniu "interpretowane, wyjaśniane".



- krzysiek_enoch - 30-08-2006 23:34

angua napisał(a):"czytane" występuje tam w znaczeniu "interpretowane, wyjaśniane".
A jak ma czytac Biblie czlowiek, ktory nigdy o Magisterium KRK nie slyszal?


- angua - 30-08-2006 23:46

Sercem Oczko

Przy czym jego interpretacja może okazać się błędna - i tyle. Ale nikt nie twierdzi, że na pewno taka będzie, prawda?

A teraz naprawdę dobranoc Uśmiech