Forum Ewangelizacyjne e-SANCTI.net
Anioł - Wersja do druku

+- Forum Ewangelizacyjne e-SANCTI.net (http://e-sancti.net/forum)
+-- Dział: Religia w Świecie (/forumdisplay.php?fid=4)
+--- Dział: Poezja (/forumdisplay.php?fid=32)
+--- Wątek: Anioł (/showthread.php?tid=2574)



Anioł - Annnika - 26-07-2007 14:46

Cytat:Anioł

Widziałam Anioła Śmierci. Dziwny to Anioł - w białym szaliku i długim piaskowym płaszczu. Lekko się uśmiechał, twarz aktora filmowego. Sprawiał wrażenie mocno zmęczonego, mimo to czysta życzliwość z niego biła. Co robił? Czekał. Na kolejne złamane życie. Albo na to, że ktoś w końcu z nim porozmawia. Nikt nie chce rozmawiać ze Śmiercią. Wolą się sprzeczać, wykrzykiwać żale i pretensje. Albo błagać o jeszcze parę chwil. A to jedynie wykonawca.

Widziałam Anioła Śmierci. Uśmiechał się. Jakoś nawet nie spieszył. Czekał - na kolejne wezwanie? Żartował, że on "z działu transportu". Stąd - Tam. Czasami idą z uśmiechem, pogodzeni z rzeczywistością. Z pozałatwianymi sprawami, pozapinanymi na ostatnie haftki i guziki. A czasami w pędzie, próbując innym wydać ostatnie dyspozycje. Jedni utyskują, inni się cieszą; ot, paradoks bycia człowiekiem. Wielu się boi - opowiadał. Nie bólu śmierci- bo śmierć nie boli, raczej tego, co będzie, jeśli za dużo "zawalili" tutaj, na ziemi i trzeba będzie się z tego rozliczyć. I co wtedy? Nie będzie odroczenia sprawy, umowy o kredyt. Będzie tylko Tron i szwadrony Strażników. I żadnej drugiej szansy. A nauczyliśmy się "zaczynać od nowa", żyć na kredyt, bo jakoś to będzie, jeszcze jest czas.

Widziałam Anioła Śmierci. Zapracowany to Anioł. Bo nie tylko ludzi eskortuje, ale otacza opieką także zabite nadzieje, nieprzyjęte "przepraszam" albo wyśmiane plany na przyszłość. To, co wnętrze, nie ciało zabija. W Niebie jest specjalny cmentarz dla zabitych nadziei - posmutniał. Trzeba będzie nowy zrobić, bo w tym starym już za mało miejsca. A nowych przybywa, oj przybywa... Tłoczno się robi. Takie malutkie, niewinne, liliowobiałe nadzieje i plany, te na życie pachną konwaliami. Takie malutkie, a już brak na nie miejsca. Morderców nie brak na dole... Tylko większość nigdy o tym nawet moment nie pomyśli. Nie zatrzyma się na tym, że słowo boli bardziej niż kamień, cięższe niż rtęć i dotkliwsze niż sól na otwartej ranie. A nie ma takiego, który by nie został w pewnej chwili "zamordowany". Niektórzy się kryją z tym doświadczeniem, boją się okazać, że inna osoba może mieć na mnie taki wpływ, może mnie "zaboleć". I wielu takich, w których zabito życie. Nie zatrzymując akcję serca, eliminując pracę zwojów w głowie. Ale odbierajac uśmiech - takie puste opakowania po duszy, która dawno uciekła, bo niewypowiedzianego krzyku już znieść nie mogła. Za bardzo bolało.

Widziałam Anioła Śmierci. Bardzo mądry to Anioł. Bo wiele wysłuchał, wiele widział. Nieraz zapłakał. Ze wzruszenia lub smutku - to inne łzy, inaczej smakują. Nawet słodkie mogą być łzy, kiedy płyną ze szczęścia, bo odejście może być szczęściem, tak wielu tego nie rozumie. Że kres jest początkiem... nowymi drzwiami do zaczarowanego pałacu. Mądry - bo nauczył się patrzeć i widzieć. Wydawać opinie, lecz nie dzielić się krytyką. Bo co można krytykować w Przejściu? Niedostatecznie wygodny środek transportu? Niektórzy skrytykowaliby pewnie niemożność lotów czarterowych, z możliwością przebukowania biletu... Inni buntowaliby się pewnie na pogodę, sukienkę, w którą zaopatrzyli bliscy, na zbyt małą ilość łez żałobników. Niełatwo dogodzić człowiekowi.

Widział mnie Anioł Śmierci. Dziwny to był widok. Zaskoczył go lekko. Nie powiedział, dlaczego. Piękny to był Anioł. Warto tęsknić do piękna.

26.07.07r.