Forum Ewangelizacyjne e-SANCTI.net
Jak dotrzeć do młodzieży? - Wersja do druku

+- Forum Ewangelizacyjne e-SANCTI.net (http://e-sancti.net/forum)
+-- Dział: Ewangelizacja (/forumdisplay.php?fid=8)
+--- Dział: Ewangelizacyjna Pomoc (/forumdisplay.php?fid=22)
+--- Wątek: Jak dotrzeć do młodzieży? (/showthread.php?tid=3033)

Strony: 1 2 3 4 5 6


Jak dotrzeć do młodzieży? - karolcia - 13-12-2007 16:58

Jak myślicie, w jaki sposób można dotrzeć do młodzieży w sprawie wiary? Co powiedzieć? Jak zachęcić do wspólnoty? Młodzi ludzie są bardzo wymagający, dlatego wiem, że argumenty muszą być dobitne... To też wymaga czasu... Proszę o jakieś wskazówki Uśmiech


- Tamciulam - 13-12-2007 18:22

myślę, ze pierwsze co, to trzeba im pokazać Boga, jako Ojca, kogoś kto ich kocha, nie zawiedzie nigdy... myslę, że tez duzo daje wspólna modlitwa i spiew przede wszystkim, bo wtedy się wciągaja Duży uśmiech wiem to sama po sobie, albo moze poprostu zaprosić ich na jakis kurs ewangelizacyjny np Filip czy cuś xD


- promyk słonka - 13-12-2007 20:40

Ech... Karolciu, ciężka sprawa... Ale nie znaczy to że niemożliwa do zrealizowania Duży uśmiech
Sama wczoraj miałam taki problem: jak dotrzeć do młodzieży? w konkretnej sytuacji. Otóż, zostałam poproszona o poprowadzenie spotkania dla grupki (15 osób) kandydatów do bierzmowania. W zastępstwie, bo kolega akurat nie mógł Uśmiech
Po raz pierwszy w życiu prowadziłam takie spotkanie, dlatego tym bardziej było ono dla mnie trudne... Próbowałam jak mogłam nawiązać między nimi jakąś dyskusję... Aha, naszym tematem takim głównym była: wiara.
Bardzo ciężko było kogokolwiek zachęcić do mówienia, chociaż znalazły się pojedyncze bardzo mądre wypowiedzi.

Wiesz, na pewno z młodzieżą trzeba zwyczajnie otwarcie rozmawiać. Szczerze... Pytać się o różne sprawy, co oni sądzą...
Rozmawiając z kimś, kogo chcesz przekonać do wiary, do wspólnoty, najlepiej jest moim zdaniem, nie mówić wprost o pewnych sprawach. Ale używać pewnych porównań, które pomogą im pewne sprawy zrozumieć.

Np próbując przekonać do wspólnoty możesz pokazać to obrazowo: że jeden patyczek jest bardzo łatwo złamać, ale garść patyków złączonych razem już nie. Na tej samej zasadzie ciężko jest pokonać wspólnotę, którą łączy miłość Jezusa Chrystusa. Są oni niejako związani tą Miłością, tak jak garść tych patyczków.

Inny przykład to np kwestia modlitwy. (wykorzystałam go wczoraj podczas tego spotkania)
"Modlitwa" człowieka, który jest tak naprawdę daleko od Boga, często polega na tym, że proszę Boga o to czy tamto, i oczekuję że On to spełni. Gdy jednak tak się nie dzieje, mogę zacząć przypuszczać, że Boga nie ma lub mnie nie słucha, nie kocha, bo nie spełnia tego, o co Go proszę...
I tu można wykorzystać takie porównanie: jest para. Kochają się, nie mogą bez siebie żyć. Pewnego dnia chłopak mówi do dziewczyny: "Zróbmy to. Ja nie mogę już dłużej czekać." Prosi ją. A dziewczyna mu odmawia. Czy jest to dowód na to, że go nie kocha?
Raczej nie czuje się gotowa lub chce zachować czystość do ślubu... Chłopak tak przypuszczam, też nie jest na to gotowy.
Tak samo w modlitwie prosimy o coś Boga, ale Bóg wie, że nie jesteśmy na to gotowi lub to o co prosimy będzie złe dla naszego życia... Ale nigdy nie przestaje nas kochać!

Na pewno do młodzieży przemawiają mocne świadectwa ciekawych ludzi.
Posługiwanie się dobrym filmem, piosenką...

Zależy też w jakiej sytuacji masz mówić do ludzi. czy prowadzisz jakąś grupę, czy po prostu tak ogólnie chcesz wiedzieć jak można dotrzeć do ludzi?

Pozdrawiam Uśmiech
Niech Pan będzie z Tobą!


- nieania - 13-12-2007 21:20

Najlepiej pokazać im swoje świadectwo wiary, Jesteś młoda... pokaż jak wspaniale można żyć z Bogiem a inni pójdą za tobą.


- karolcia - 13-12-2007 21:32

Dziękuję Wam bardzo Uśmiech Zwłaszcza Tobie Promyczku za wyczerpującą odpowiedź... Jutro znajdę się w podobnej sytuacji, tzn. też mam poprowadzić z koleżanką spotkanie do bierzmowania dla osób z II gim. Bardzo zależy mi na tym, żeby było ono udane, żeby choć troche do nich dotrzeć. Zwłaszcza, że ostatnio u mnie w parafii źle się dzieje, tzn. coraz mniej osób chodzi do Kościoła.. Trafiło mi to do serca i teraz głowie się co robić.... Narazie zaczynam od tej młodzieży, a może dzieci? Wierze głęboko, że jest w nich taka lampka, której brak energii, a zasilana jest prymitywnie przez dzisiejszy świat (czyt. tą gorszą część: używki, ciągła rozrywka itp.). Marzę o tym, by ta lampka świeciła światłem prawdziwym, które może dać tylko sam Bóg...
Nieaniu mocne słowa, dziękuję za nie.. i pozdrawiam Uśmiech


- motylek - 13-12-2007 22:42

karolcia, byłaś może na oazie wakacyjnej?
jeśli tak to:
spróbuj wykorzystać to czego tam doświadczyłaś,
co zobaczyłaś,
przypomnij sobie jak animatorzy mówili do was i spróbuj to wykorzystać :krzywy:


- karolcia - 13-12-2007 22:50

Motylku, jeżdże na rekolekcje, poza tym sama jestem animatorką (Grup Apostolskich) Uśmiech Chciałam tylko usłyszeć (zobaczyć) opinie innych osób Uśmiech


- gradzia - 13-12-2007 23:44

a najlepiej zaufać Bogu bo juz On wie jak dotrzeć do młodziezy przez nasze słowa. Wiec tylko Mu pozwolić na to by mówił za nas Uśmiech


- motylek - 14-12-2007 18:47

czasem warto iść na spontana i zaufać Duchowi a On nas poprowadzi lepiej niż byśmy się do tego sami przez rok przygotowywali Uśmiech


- duszyczka - 14-12-2007 19:13

np. popatrzmy na zachowanie dzieci i modziezy na religii jest ono skandaliczne


- Polonium - 14-12-2007 20:03

To pierwsza kwestia, a druga to co zrobić, by na religii nie rozrabiano. Wszystko zależy od sposobu dotarcia do uczniów.


- duszyczka - 14-12-2007 20:38

No ja uwazam ze w gim to było strasznie na religi to była masakra chopć niektóre lekcje te ciekawsze były nawet spoko. Ja siedziałam w pierwszej ławce bo mnie tam ks. marek posadził i szcerze jestem mu wdzieczna bo dowiedziałam sie wielu ciekawych rzeczy. No ale reszta klasy była wogóle zajeta czyms innym. Nie zdawali sobie sprawy ze to jest bardzo ciekawy przedmiot tym bardziej ze religia była zawsze naszym ostatnim przedmiotem wiec szczerze ją olewali. Nie było tez oceny z religi obowiązkowej. kazdy chciał pokazać jak to on moze być lepszy i sobie docinali.

Teraz jest podobnie jest grópka osób która słucha a reszta olewka gadaOczko

No ale ja uważam że uczniniowie powinni sami sobie przmyslec jak to jest!! ja też kiedyś sobie olewałam i wogóle ale po pewnych wydarzeniach w swoim zycziu zmienia sie postępownie i siebie oczywiście nie dokonca ale wtedy zriozumiałamze postepuje źle i pora sie tak poządnie nawrócic!!! On kiedyś tez tego dostrzegą pptrzeba czasu oim zdanie nie wszyscy to zrobia lae większośc uwązam ze tak postapi.


Ażem się rozpisała Duży uśmiech


- czarek - 14-12-2007 21:45

Chyba troche zboczyliście z tematu...Uśmiech

karolcia, przede wszystkim mów o swoim doświadczeniu Boga :!: Jeśli będziesz opowiadała, jak wspaniały jest nasz Pan i jak wielkie rzeczy czyni, ale nie w Twoim życiu tylko w życiu pana X albo pani Y :mrgreen: to z doświadczenia wiem, że to "nie trafi" :wink:
Choć jeśli taka będzie wola Boża, to oczywiście nawet recytowanie rodowodu Jezusa (patrz Mt1,1-17) rozpali w nich Boży płomień :wink:


- Tamciulam - 15-12-2007 22:02

no ja bym się tutaj z Czarkiem zgodziła... Karolcia trzeba Naszego pana nieść tam, gdzie Go nie znajom Duży uśmiech i dobrze jest to pokazywać na sobie... w sensie jak Bóg działał i działa w Twoim życiu xD


- aga - 09-04-2008 18:57

U mnie w parafii młodzież, która przygotowuje się do Sakramentu Bierzmowania podobno jest "przymuszana" do uczęszczania na jakieś dodatkowe spotkania. Mają do wyboru Caritas, Odnowę, spotkania medziugorskie i nie wiem, czy coś jeszcze. Uważam, że to głupota, bo przymuszanie często wywołuje skutek odwrotny od zamierzonego.
Natomiast kiedyś mieliśmy takiego księdza oazowego, który chodził z nami na spotkania w plenerze, na wakacje. Mówił i pokazywał czynem, że nas kocha i rzeczywiście zależało mu na nas. Pamiętam, że na jednym takim wyjeździe wakacyjnym raz spowiadał przez całą noc, a była wtedy młodzież wyjątkowo trudna i niektórym pomógł uwolnić się z opętania (ten ksiądz jest podobno egzorcystą).
Ja myślę, że sposobem dobrym na przyciągnięcie młodzieży jest...postawa wymagająca. Ponieważ młodzież sama jest wymagająca wobec Kościoła, oczekuje od Niego również niekoniecznie łatwych rozwiązań. Należy dać człowiekowi szansę zaangażowania się w jakieś dzieło, by miał poczucie, że jest komuś potrzebny, że może dać coś z siebie innym, że potrafi.