Forum Ewangelizacyjne e-SANCTI.net
Marketingowe taktyki - Wersja do druku

+- Forum Ewangelizacyjne e-SANCTI.net (http://e-sancti.net/forum)
+-- Dział: Inne tematy (/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Wolne forum (/forumdisplay.php?fid=20)
+--- Wątek: Marketingowe taktyki (/showthread.php?tid=3206)



RE: Marketingowe taktyki - CarnivalKing - 31-01-2008 21:31

Ks.Marek napisał(a):Nie, to nie prawda. Normalnych książek nie promuje się o północy i nie stwarza się wokół nich otoczki okultystycznej...
To sie nazywa marketing. I o to chodzi żeby nie była postrzegana jako normalna książka, bo nikt jej wtedy nie wyróżni z tłumu.


- Ks.Marek - 31-01-2008 21:47

Cytat:To sie nazywa marketing. I o to chodzi żeby nie była postrzegana jako normalna książka, bo nikt jej wtedy nie wyróżni z tłumu.
Dobry towar, uznany i wnoszący coś do życia nie potrzebuje marketingu.


- CarnivalKing - 31-01-2008 22:03

Bzdura. Jeśli sie chce coś sprzedawać w dzisiejszych czasach bez marketingu się nie obejdzie. Nawet produkt wysoce innowacyjny, nie sprzeda się bez rozpowszechnienia informacji o nim. Ekonomia sie kłania.


- Ks.Marek - 31-01-2008 22:06

Nie zgadzam się z tym i mnie nie przekonasz. Popatrz sobie np na reklamy aut. Żadne renomowane marki się nie afiszują z nachalnymi kampaniami reklamowymi. Albo się promują marketingowo bardzo umiarkowanie, albo wręcz wcale.


- CarnivalKing - 31-01-2008 22:37

Ks.Marek napisał(a):Nie zgadzam się z tym i mnie nie przekonasz. Popatrz sobie np na reklamy aut. Żadne renomowane marki się nie afiszują z nachalnymi kampaniami reklamowymi. Albo się promują marketingowo bardzo umiarkowanie, albo wręcz wcale.

Nie chcę księdza do nieczego przekonywać. To jest fakt. Albo się o tym wie albo nie. Argument z kampaniami renomowanych marek jest kompletnie chybiony. Własnie te firmy promują się najbardziej. Cała sztuka lezy w sposobie;] Niedawno przeglądałem jakąś bazę danych na temat budżetów marketingowych, i o ile mnie pamięć nie myli w BMW dla samej ameryki północnej wynosiło to ok. 140 mln dolarów. Właśnie o to chodzi, by sprawić wrażenie, że dany produkt jest renomowany i nie musi się reklamować. Jeśli chcemy dotrzeć do grupy docelowej, kierującej się prestiżem danego produktu to wiadomo, że nie będziemy stawiać blibordów gdzie tylko się da. Uderzymy z reklamą sponsorując np. targi drogich win (przykład z głowy). Powstaje efekt Veblena, wzrasta popyt na nasze produkty pomimo wzrostu ceny. Oczywiście bardzo to uprościłem. Na księdza przyładzie widać, że to przynosi efektyJęzyk Dzisiejszy marketing to prawie wojna - fundusze i metody są niesamowite. Nie znam ani jednego przykładu produktu, który by odniósł sukces bez rozsądnej strategii marketingowej. Na początek polecam coś Philipa Kotlera. Swoją droga mógłby z tego się ciekawy temat zrobić.


- Ks.Marek - 31-01-2008 23:07

CarnivalKing napisał(a):Swoją droga mógłby z tego się ciekawy temat zrobić.
Dobry pomysł. Zapraszam fachowców do dyskusji.


- Broda - 01-02-2008 02:54

Zgodzę się z tym, że dobry towar prawie nie potrzebuje promocji aby się znośnie sprzedawał. Jednak odpowiednia reklama może zwiększyć sprzedaż nawet kilkukrotnie. No a poza tym oprócz naprawdę dobrych towarów, które na głowę biją konkurencje mamy mnóstwo porównywalnych, które walczą o swojego klienta. Tutaj bez marketingu ani rusz.

Ale ja chciałem o czymś innym. Na własne potrzeby ukułem kiedyś termin "marketing religijny". Zastanawiam się jak i czy w ogóle wdrażać coś takiego. Nie chodzi mi tu jednak o jakąś nachalność, czy - co gorsza - o naginanie prawdy i manipulację. Chodzi mi o to co można zrobić aby zarażać wiarą w Chrystusa.
Oczywiście najlepszym marketingiem jest świadectwo życia i głoszenie Dobrej Nowiny ale to można raczej porównać do sprzedaży bezpośredniej. A tym czasem mamy internet, więc może zaszalejmy z jakimś "sklepem internetowym" Uśmiech
Z drugiej strony jednak, czasem mam wrażenie, że obcowanie z osobą i świadczenie życiem o miłości Boga ma wielokrotnie trwalszy efekt niż nawet najwspanialsze świadectwo wyczytane w internecie.

Co o tym myślicie?

p.s. Jestem daleki od uproszczeń jakoby wiara była towarem, który należy sprzedać. Niemniej jednak mamy do dyspozycji takie media jakie mamy, więc warto nauczyć się je dobrze wykorzystywać.


- PS - 01-02-2008 10:30

auta renomowanych sprzedawane są na fali marki zdobytej przed wieloma laty i snobizmu ich kupców, bo wielu kupią mercedesa tylko dlatego, że to mercedes i można im pokazywać obiektywne różne testy, które zaprzeczają wyższości mercedesa, ale nie pokażą się przecież w jakimś tam oplu.
ilu dobrych tworców muzyki popularnej przebiło się własnymi płytami? bo ja słyszę tylko tych wypromowanych, z castingów


- msg - 01-02-2008 22:25

Broda napisał(a):Ale ja chciałem o czymś innym. Na własne potrzeby ukułem kiedyś termin "marketing religijny".
Mój znajomy obronił doktorat, który właśnie temu był poświęcony Uśmiech


- CarnivalKing - 03-02-2008 01:02

Hmm przede wszystkim Kościól powinien zacząć od poprawienia swójego wizerunku w społeczeństwie. Widziaem jakiś czas temu plakaty zachęcające do pójścia do kościoła. Całkiem fajnie to wyglądało. Marketing religijny jest od lat stosowany przez protestantów na zachodzie.

BTW Przypominam, że marketing to nie tylko reklama, ale również "co, i dla kogo" produkować.


- mazik - 03-02-2008 15:48

No to ja przedstawię moje notatki z forum ewangelizacyjnego na którym byłam w 2006 roku. Forum odnosiło się do marketingu. "Sukces dzisiejszego marketingu jest rezultatem rozumienia i wprowadzania w życie najbardziej podstawowych zasad. Doceńmy i starajmy się zrozumieć lekcji jakich udziela nam Jezus:
-> znał dokładnie swój produkt
-> rozwinął niezrównany system dystrybucji
-> zaawansowane metody promocji.
Niektórzy uważają, że produktem, który Jezus nam pozostawił to niedzielna msza św. - jest ona jedynie Jego wartością i korzyścią. Każdy produkt niesie za sobą jakieś wartości i korzyści ale nie są one samym produktem. Homilie, pieśni, hymny, nauki, to niektóre z wartości jakie daje nam doświadczenie Kościoła. Korzyści jakie osiągamy, Rzeczywistym produktem jest RELACJA między mną a Stwórcą, jest ona sensem chrześcijaństwa. Misją kościoła i każdego chrześcijanina jest spowodowanie aby wszyscy ludzie poznali Jezusa poprzez osobistą z Nim relację, która zmienia życie i daje życie."

To niektóre wycinki konferencji, które były prezentowane na forumUśmiech


- Broda - 03-02-2008 16:40

mazik napisał(a):Rzeczywistym produktem jest RELACJA między mną a Stwórcą, jest ona sensem chrześcijaństwa.

No pięknie Uśmiech
To jest piękne w ekonomii Boga, jeśli ktoś zdecyduje sie na ten produkt to nigdy nie straci, choćby nie wiem jak wysoka była cena to wciąż zyskuje. Mało tego, im więcej mnie relacja kosztuje tym większa nagroda w Niebie.

Idąc dalej tym tokiem myślenia: my nie mamy nic do zaoferowania od siebie drugiemu człowiekowi. Jedyne co możemy mu sprzedać - a właściwie dać - to to, co sami otrzymaliśmy od Chrystusa: wiarę, nadzieje i miłość. Z kimś sie tym dzielimy a prowizję dostajemy od Boga Uśmiech Najwspanialszy program partnerski na świecie Uśmiech

P.s. Mazik, a czy masz te notatki w takiej formie, żeby przesłać na maila? Oczywiście jeśli możesz.


- mazik - 03-02-2008 16:54

Broda napisał(a):P.s. Mazik, a czy masz te notatki w takiej formie, żeby przesłać na maila? Oczywiście jeśli możesz.
generalnie nie ale wszystko się da zrobić Uśmiech podaj meila to wyślę Ci je. Nie podam dokładnej daty ale po sesji powinnam sie zabrać za to Uśmiech

A ciągnąc dalej temat to ekonomia sama w sobie jest bardzo interesującą dziedziną nauk a w przełożeniu na chrześcijańską to już w ogóle, można odkryć tyle pięknych teorii, które gdzieś tam sobie były w rzeczywistości a tak na prawdę to były obok nas...To Bóg nas uzdalnia do przekazywania tego produktu dalej i dalej i tworzy się taki "łańcuszek" głoszenia dobrej nowiny. I sprzedajemy już od lat ten produkt, którym jest piękna relacja, sprzedajemy w sposób, który nauczył nas Jesus...


- CarnivalKing - 03-02-2008 18:44

Bez wsparcia Konstantyna byłoby raczej ciężko.