Poprzedni temat «» Następny temat
Wulgaryzmy
Autor Wiadomość
omyk 



Wspólnota: Mamre
Wyznanie: całym sercem katoliczka
Pomogła: 20 razy
Wiek: 20
Dołączyła: 01 Lis 2006
Posty: 3697
Skąd: Gliwice
Wysłany: Czw 29 Lip, 2010 22:01   

Oczywiście, można ją nakręcić, ale to głupie :) dlaczego? Bo agresja niszczy człowieka, jego wewnętrzny pokój i radość, bo łatwo wyrywa się spod kontroli i wybucha. Można jej użyć jako siły napędowej do porąbania drewna, ale spróbuj potem odzyskać pokój serca, kiedy tak się "wyżyjesz" i "odreagujesz" napędziwszy wcześniej własną agresję. I nie mówię tu tylko o jakimś wewnętrznym wyciszeniu osiągalnym ludzkimi metodami, tylko o tym prawdziwym, Chrystusowym pokoju.
_________________



Dzięki Bogu za Jego dar niewypowiedziany! :)
 
 
     
Nicol@ 



Wspólnota: Odnowa wD?
Wyznanie: KRK
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 03 Lis 2006
Posty: 244
Skąd: G.Slask
Wysłany: Czw 29 Lip, 2010 22:10   

Ktoś mądry kiedyś powiedział, że ludzie, którzy przeklinają to językowi inwalidzi.
Nie umiejąc znaleźć odpowiednich słów, stosują w mowie cokolwiek.
Wyładowanie frustracji jest tylko pretekstem do stosowania wulgaryzmów, a tak na prawdę świadczy o niedoskonałości językowej i dużych brakach językowych.
_________________

 
     
Razen 
I&I



Wyznanie: Wolny
Dołączył: 11 Maj 2010
Posty: 213
Skąd: Dojo
Wysłany: Pią 30 Lip, 2010 11:12   

omyk napisał/a:
I nie mówię tu tylko o jakimś wewnętrznym wyciszeniu osiągalnym ludzkimi metodami, tylko o tym prawdziwym, Chrystusowym pokoju.

To znaczy, że wykorzystując swoją agresję w dobrych celach tracę Chrystusowy spokój? :D
Na czym polega Chrystusowy spokój?
omyk napisał/a:
agresja niszczy człowieka, jego wewnętrzny pokój i radość, bo łatwo wyrywa się spod kontroli i wybucha.

Porównam agresję do siekiery (jeśli już mowa o rąbaniu) - nie sztuką jest zrobić nią komuś (albo nawet sobie) krzywdę - sztuką jest narąbać tyle drewna by można było nim ogrzać całą rodzinę. Co do opanowania to wszystko zależy od charakteru i treningu - ja jako spokojny człowiek nawet będąc nakręconym potrafię normalnie rozmawiać z ludźmi albo uspokoić się w kilka sekund - tu dużo zależy od człowieka.
_________________
 
 
     
Nicol@ 



Wspólnota: Odnowa wD?
Wyznanie: KRK
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 03 Lis 2006
Posty: 244
Skąd: G.Slask
Wysłany: Pią 30 Lip, 2010 11:46   

Razen napisał/a:
Co do opanowania to wszystko zależy od charakteru i treningu - ja jako spokojny człowiek nawet będąc nakręconym potrafię normalnie rozmawiać z ludźmi albo uspokoić się w kilka sekund - tu dużo zależy od człowieka.

To ci się chwali. Nie jest to łatwe, wręcz trudne, by opanować się w przypływie złości na kogoś lub coś.
Są sytuacje, które wyzwalają w nas złość i agresję, ale które można zamienić na wyniki w sporcie, czyli osiągać najlepsze wyniki pod wpływem wzmożonej adrenaliny. Wtedy nasza frustracja przekłada się na pozytyw.
_________________

 
     
Razen 
I&I



Wyznanie: Wolny
Dołączył: 11 Maj 2010
Posty: 213
Skąd: Dojo
Wysłany: Pią 30 Lip, 2010 13:25   

Nicol@ napisał/a:
To ci się chwali. Nie jest to łatwe, wręcz trudne, by opanować się w przypływie złości na kogoś lub coś.

A dziękuje, dziękuje - wyniki medytacji ;)
Nicol@ napisał/a:
Są sytuacje, które wyzwalają w nas złość i agresję, ale które można zamienić na wyniki w sporcie, czyli osiągać najlepsze wyniki pod wpływem wzmożonej adrenaliny. Wtedy nasza frustracja przekłada się na pozytyw.

Dokładnie i właśnie o to mi chodziło.
_________________
 
 
     
omyk 



Wspólnota: Mamre
Wyznanie: całym sercem katoliczka
Pomogła: 20 razy
Wiek: 20
Dołączyła: 01 Lis 2006
Posty: 3697
Skąd: Gliwice
Wysłany: Sob 31 Lip, 2010 00:51   

Cytat:
To znaczy, że wykorzystując swoją agresję w dobrych celach tracę Chrystusowy spokój?
Na czym polega Chrystusowy spokój?

Pokój :)
Zadałeś pytanie, które mnie zabiło, bo nie potrafię Ci na nie odpowiedzieć. Może ktoś inny będzie bardziej wymowny. Jedyne, co mogę przepisać, to słowa Jezusa: "Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka!" (J 14,27)

Edit: Myślę sobie, że mogę spróbować napisać, czym pokój Chrystusowy jest dla mnie. Jest doświadczeniem płynącym z bliskości z Sercem Jezusowym, z ukrycia w Nim.
Słowa kluczowe, moje skojarzenia: słodycz, pogodna i subtelna radość, poczucie bezpieczeństwa, zaufanie, i coś takiego, na co nie znajduję znowu słowa, ale co chyba oddaje Jeremiasz mówiąc: "uwiodłeś mnie Panie, a ja pozwoliłem się uwieść".
_________________



Dzięki Bogu za Jego dar niewypowiedziany! :)
 
 
     
Razen 
I&I



Wyznanie: Wolny
Dołączył: 11 Maj 2010
Posty: 213
Skąd: Dojo
Wysłany: Sob 31 Lip, 2010 08:42   

omyk napisał/a:
Pokój :)

A tak (s)orry ;)
Wiesz Twój opis spo... pokoju Chrystusowego jest bardzo zbliżony do (s)pokoju w medytacji - nawet ten cytat pasuje, nie mówiąc już o słodyczy, bezpieczeństwie i zaufaniu itd.
omyk napisał/a:
Jest doświadczeniem płynącym z bliskości z Sercem Jezusowym, z ukrycia w Nim.

Zamykam oczy i znikam
Zostawiam za sobą cały świat
Tylko co wtedy gdy zmykam?
Nie ma mnie dla nikogo
Odlatuje sam...

TABU
_________________
 
 
     
Nicol@ 



Wspólnota: Odnowa wD?
Wyznanie: KRK
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 03 Lis 2006
Posty: 244
Skąd: G.Slask
Wysłany: Sob 31 Lip, 2010 10:29   

Mhh, te dwie ostatnie wasze wypowiedzi sprawiły, że odpłynęłam w.. krainę łagodności; zrobiło mi się błogo, cudownie anielsko, tak cicho i spokojnie.
I taka reakcja była w tym temacie wskazana. Jak dobrze, ze Razen zadał to pytanie o Chrystusowy Spokój. Niby banalne, a jednak znaczące.
Cieszę się, jak dziecko :jupi: Po cóż sobie życie " umilać" wulgaryzmami, skoro można dojść do cudownych wniosków ... i to w takim temacie. =D>
Razen, jeszcze raz : jestem pełna podziwu dla ciebie, masz zadatki na dobrego człowieka :P Sory, jesteś nim :!:
_________________

 
     
Razen 
I&I



Wyznanie: Wolny
Dołączył: 11 Maj 2010
Posty: 213
Skąd: Dojo
Wysłany: Sob 31 Lip, 2010 12:34   

Miło. Właśnie to jest dla mnie piękne, że mimo tylu różnic gdzieś w głębi mamy tyle wspólnego - zawsze zależało mi na tym by rozmawiając z ludźmi wyznających inne religię, światopoglądy itd. skupiać się na tym co nas łączy a nie to co nas dzieli - efekty są różne ale warto się starać ;)
Nicol@ napisał/a:
Razen, jeszcze raz : jestem pełna podziwu dla ciebie, masz zadatki na dobrego człowieka :P Sory, jesteś nim :!:

:* Dzięki, teraz i ja cieszę się jak dziecko ;)
_________________
 
 
     
omyk 



Wspólnota: Mamre
Wyznanie: całym sercem katoliczka
Pomogła: 20 razy
Wiek: 20
Dołączyła: 01 Lis 2006
Posty: 3697
Skąd: Gliwice
Wysłany: Sob 31 Lip, 2010 22:17   

Razen - w jakiej medytacji? Wschodniej? Całkiem możliwe, wszak... (nie spodoba Ci się to, co teraz napiszę), wszak zły duch zawsze małpował Boga :) Tyle, że zawsze w tym małpowaniu jest jakiś element "na wspak", jakieś zaprzeczenie i przede wszystkim: dokładnie odwrotne skutki dalekosiężne ;)

Zapewniam: ja nie medytuję w ten sposób :) uznaję jedynie medytację chrześcijańską, która nie ma nic wspólnego z wschodnimi pseudomedytacjami :) meditatio = rozmyślanie :) Czyli taka aktywność umysłowa, która skupia Twoją uwagę na danym przedmiocie, ale nie po to, żeby coś powtarzać bezmyślnie w kółko, ani nie po to, żeby przestać myśleć, czy próbować się wyzwalać, itd., tylko po to, żeby zwyczajnie, rozumowo rozmyślać nad danym zagadnieniem i dochodzić do pewnych refleksji.
_________________



Dzięki Bogu za Jego dar niewypowiedziany! :)
 
 
     
Nicol@ 



Wspólnota: Odnowa wD?
Wyznanie: KRK
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 03 Lis 2006
Posty: 244
Skąd: G.Slask
Wysłany: Sob 31 Lip, 2010 23:09   

Razen napisał/a:
skupiać się na tym co nas łączy a nie to co nas dzieli -

Brzmi, jak hasło wyborcze :!:
Jednak godne podkreślenia; mimo, że omyk znów się czepia.
Tak, bo przecież nie jest ważny sposób porozumienia, ale sam fakt,
Ja mam takie zdanie.
Medytacje-wiadomo każdy je może prowadzić, w taki czy inny sposób, ale to jest ważne, by być spontanicznym w tym wyciszeniu i napawać się spokojem ducha w sposób sobie najmilszy.
Kontemplując wiadomo - my chrześcijanie robimy to w inny sposób:
Trwamy przed Bogiem całym sobą. Modlimy się obecnością. Trwamy przy Bogu. Kontemplacja to czas bezsłownego westchnienia Ducha, ukojenia w Bogu. Rozmowa serca z sercem. Jest to godzina nawiedzenia Słowa.
I powtarzamy sobie w różnych porach dnia:
Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie!
A, że Razen czyni to w sposób inny - jego sprawa i jego wola.
Tę wypowiedź trzeba chyba uznać za dygresję.
_________________

 
     
omyk 



Wspólnota: Mamre
Wyznanie: całym sercem katoliczka
Pomogła: 20 razy
Wiek: 20
Dołączyła: 01 Lis 2006
Posty: 3697
Skąd: Gliwice
Wysłany: Sob 31 Lip, 2010 23:57   

Cytat:
Medytacje-wiadomo każdy je może prowadzić, w taki czy inny sposób, ale to jest ważne, by być spontanicznym w tym wyciszeniu i napawać się spokojem ducha w sposób sobie najmilszy.

Ważne, by nie zaprosić niechcący jakiego niemiłego pasażera na gapę :) Bo jak się zły duch przypląta, to potem nie da się go wyprosić, trzeba takiego wyrzucić. :lol:
Nie rozumiem czemu medytacja miałaby być spontaniczna, przecież rozmyślanie to czynność jak najbardziej rozumowa i nie potrzeba tu spontaniczności, a raczej zaplanowania i regularności, jeśli ktoś taki rodzaj modlitwy czy rozmyślania chce podjąć. I myślę, że stosowanie jej po to, żeby napawać się swoimi stanami wewnętrznymi to kiepski pomysł. Zdecydowanie rozmija się z celem modlitwy chrześcijańskiej. :hm:

A że omyk się czepia, to normalne 8)
_________________



Dzięki Bogu za Jego dar niewypowiedziany! :)
 
 
     
Razen 
I&I



Wyznanie: Wolny
Dołączył: 11 Maj 2010
Posty: 213
Skąd: Dojo
Wysłany: Nie 01 Sie, 2010 11:57   

omyk napisał/a:
Tyle, że zawsze w tym małpowaniu jest jakiś element "na wspak"

Tu masz element na wspak :D
omyk napisał/a:
:) meditatio = rozmyślanie :)

To ciekawe, prawda?- jak rozmyślanie stało się czymś odwrotnym :) (wiem, że chodziło Ci o inne "na wspak" ale co mi tam ;) )
omyk napisał/a:
Zapewniam: ja nie medytuję w ten sposób :)

Tak, tak - tylko winny się tłumaczy :D
omyk napisał/a:
ale nie po to, żeby coś powtarzać bezmyślnie w kółko

Ale w medytacji tak jak w różańcu - pełne skupienie.
Nicol@ napisał/a:
Brzmi, jak hasło wyborcze :!:

Powiem Ci w tajemnicy, że już plakaty drukuje... ale ciii... :D

Co do spontaniczności - to różnie bywa, jak to woli.
_________________
 
 
     
Nicol@ 



Wspólnota: Odnowa wD?
Wyznanie: KRK
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 03 Lis 2006
Posty: 244
Skąd: G.Slask
Wysłany: Nie 01 Sie, 2010 22:49   

omyk napisał/a:
napawać się swoimi stanami wewnętrznymi to kiepski pomysł. Zdecydowanie rozmija się z celem modlitwy chrześcijańskiej.

Może wg ciebie, ja mam akurat takie założenia i takie cele, co wcale nie przeszkadza mi w medytacjach. Wręcz przeciwnie. I, co najważniejsze - pomaga mojemu sercu , skołatanemu sercu wyciszyć się i bardzo przybliżyć do Boga.
Kontemplacje ewangeliczne są dla mnie czymś, co pomaga mi przez analizę Słowa Bożego przybliżyć się do Jezusa. I, jeżeli uważasz, że mój stan wewnętrzny ducha, który "wykorzystuję" podczas rozmyślań jest kiepskim pomysłem , to się bardzo, bardzo mylisz.
_________________

 
     
omyk 



Wspólnota: Mamre
Wyznanie: całym sercem katoliczka
Pomogła: 20 razy
Wiek: 20
Dołączyła: 01 Lis 2006
Posty: 3697
Skąd: Gliwice
Wysłany: Nie 01 Sie, 2010 23:43   

Myślę, że podstawowym pytaniem jest to, czy w modlitwie szukam siebie, czy Boga. Bo jeżeli szukam siebie, ukojenia swoich stanów emocjonalnych czy tylko pociech, to długo w ten sposób nie pociągnę. I to nie jest kwestia prywatnych upodobań, tylko zasada :)
_________________



Dzięki Bogu za Jego dar niewypowiedziany! :)
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template modified by Mich@ł
KSIĘGARNIA KATOLICKA